Kupiłam sobie te buty, które planowałam. Są to skórzane kozaki rozmiaru trzydzieści pięć. Kosztowały mnie sto czterdzieści dziewięć złotych i dziewięćdziesiąt dziewięć groszy, więc jak na kozaki nie były drogie. Nie mam pewności, że przetrwam w nich zimę, że nie będą marzły mi stopy, ale takie “przejściowe” buty też chciałam mieć. Poprzednie wyrzuciłam, ponieważ uległy zużyciu. Były znacznie droższe, bo innego producenta.
I pamiętam dzień, kiedy je kupiłam – były to mikołajki pięć lat temu. Ten dzień odmienił bardzo moje życie. Rano tamtego dnia miałam jeszcze szanse na normalność, ale cóż – wieczorem pojawił się mój wtedy przyszły, a teraz przeszły mąż z nowiną, iż jednak chce być ze mną i tylko ze mną. Nie wiem, jak wyglądałoby moje życie teraz, gdyby podjął wtedy inną decyzję.
Patrząc na to, co jest teraz pozostaje mi mieć nadzieję, że uchronił mnie przed czymś znacznie gorszym. Ale cóż… Tamte buty już wyrzuciłam, teraz mam nowe i choć tańsze, są ładniejsze i wygodniejsze. Mam nadzieję, że daleko w nich zajdę.
Jest taka polska piosenka wychwalająca zalety wczesnego wstawania. Podobno „dobrze wstać skoro świt”. Sprawdziłam. Słońce dziś pojawiło się w zasięgu wzroku o godzinie szóstej sześć czasu letniego. Świt był zatem po godzinie szóstej. Ciemno i mokro. Dobrze, że chociaż umiarkowanie ciepło. Ja potrzebuję jeszcze co najmniej półtorej godziny snu. Zresztą, to chyba niezupełnie prawda, że świt to pora dnia powiązana ze wschodem słońca.
Mi świt kojarzy się z pierwszymi promieniami słońca, z zaróżowionym niebem. W dniu dzisiejszym jakoś trudno dopatrzyć się naszej gwiazdy na niebie. Nawet o godzinie siódmej pojawiając się w pracy musiałam włączyć światło, bo było ciemno. W taki ciemny i mokry dzień mogłabym wcale nie wstawać.
Tylko pewnie wieczorem bolałaby mnie głowa. W najlepszym razie. W najgorszym – znowu dałyby znać o sobie moje kręgi C5, C6 i C7, nie mogłabym ruszać szyją i bolałaby mnie prawa ręka. To już chyba lepiej z trudem zmusić się do postawienia ciała do pionu, obmyć twarz pod chłodną wodą i wlać w siebie odrobinę gorącej kawy. Witaj nowy dniu!