Wena

Żałuję, że wena mnie opuściła. Pamiętam, jak kiedyś wypełniała mnie energia twórcza. A teraz jej najbardziej potrzebuję właśnie! Teraz, do końca tygodnia powinnam wymyślić super hasło promujące działalność mojej firmy i najlepiej, by zawierało słowo „WODA”. Gra warta świeczki, ponieważ nagrodę główną stanowią trzy tysiące złotych polskich. Konkurencja też niemała, ponieważ ponad dwustu pracowników ma szansę na podium.  Myślę o tej wodzie i szukam natchnienia w materiałach z nią związanych. Tlenek wodoru, nasz główny składnik, związek, bez którego nie istniałoby życie na naszej planecie.

I gdzież ten ocean pomysłów? Rzeki haseł prowadzące do morza pieniędzy? Niech zaleje mnie strumień idei, by umysł mój stał się źródłem, z którego powstanie to jedno najważniejsze, zwycięskie hasło. Takie hasło, które wypłynąwszy spod moich palców zaleje podziwem umysły członków jury konkursowego. Hasło, które stanie się jednocześnie źródłem profitów dla mojego pracodawcy. I dla mnie przy okazji rzecz jasna.

Muszę przyznać, że prawdziwym jest przysłowie niedźwiedzie, że prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie. Z jednej strony taka weryfikacja przynosi czasem smutek i łzy, z drugiej zaś pozwala na zupełnie inne spojrzenie na niektóre osoby. I najważniejsze jest, by wyciągać wtedy pozytywne dla siebie wnioski. Że zyskaliśmy na przykład nowego, prawdziwego przyjaciela, a naturalna selekcja wybawiła nas od tych fałszywych. Często dającą siły jest świadomość tego, że można na kogoś liczyć. I jakże z sił tych można opaść gdy okazuje się, jak bardzo byliśmy w błędzie. W każdej dziedzinie życia ważniejsza od ilości jest jakość.

Lepiej mieć jednego, sprawdzonego przyjaciela niż dziesięciu takich, którzy znikają w chwilach, w których najbardziej są potrzebni. Taki jeden przyjaciel potrafi sprawić, że gołymi rękami zaczniemy przenosić góry, a z dziesiątką figurantów nie podniesiemy nawet jednego kamyczka. Szklanka jest zawsze do połowy pełna, choć na pierwszy rzut okaz wydaje się często, że jest pusta.

« Oczekiwanie