Świnia

Jako, że Mors kocha zwierzęta, swoje stadko powiększył o świnię. Jest to ssak z rzędu parzystokopytnych, rodziny świniowatych. Ziemianie hodują te stworzenia dla mięsa, tłuszczu, podrobów (choć nie wiem, co wspólnego ma świnia z drobiem), skóry oraz szczeciny. Mors i ja uwielbiamy świńskie dowcipy, tak więc dostarcza nam ona wiele radości. Kilka razy zdarzyło mu się podłożyć świnię Galaktycznemu Tyranowi, przez co jak zawsze uzyskał nad nim przewagę, ponieważ Tyran się niesamowicie uświnił.

Na Ziemi ludzie często mówią do siebie „Ty świnio”, choć zasadniczo nie są do tego zwierzęcia podobni. Jednak przyznać trzeba, że wielu ludzi pcha się, jak świnia właśnie, do koryta. Ludzie mają różne doświadczenia związane z tym sympatycznym, różowym stworkiem, na podstawie których formułują życiowe prawdy.

Przykładem jest ta, że gdy wpuści się świnię do pałacu, to chlew zrobi. Jeśli chodzi o sprawy intymne świń, to swego czasu słynny był romans świni i żaby. Różowy do zielonego średnio pasuje, ale miłość nie wybiera…

Jest taki zespół polski, którego nazwa to Kaliber Czterdzieści Cztery. Zasadniczo nie znam twórczości tej grupy w ogóle, aczkolwiek wiem, iż na pewno napisali (przynajmniej) to jedno mądre zdanie „Zdradliwa wena, raz jest, raz jej nie ma”. Wena to innymi słowy natchnienie twórcze, werwa, łatwość tworzenia. I chyba każdy z nas może przyznać wspomnianym wyżej muzykom rację.

Twórcy wszelacy przywołują także muzy jako obiekty, które natchnienie wywołują. I nie musi być to twórczość przez duże „T”. Poza tym przecież piękno to pojęcie względne, stąd też względne jest nadawanie wielkości tejże literce. Ale co do tych muz, to przyznam rację. Jest muza – jest wena. Jest wena – jest twórczość.

Muzą mogą być osoby, ale także przedmioty, czy różne sytuacje. Gdy nie ma natchnienia, jest się jakby wypalonym, albo przynajmniej pustym. A gdy jest, to wnętrze aż kipi od pomysłów. Ale chyba nie ma sensu zmuszać się do tworzenia. Może lepiej jest po prostu odpocząć, poczekać, bo natchnienie wróci. A wrócić może ze zdwojoną siłą.

« Sauna a prostownica!? Pokrycie dachowe »