Serwis radkowy

Dzisiaj rozejrzałam się w ofertach pewnego serwisu randkowego. Można się naprawdę nieźle rozerwać przy niektórych anonsach. Szczególnie jeden opis mnie zainteresował, mianowicie “Lubię seks z kobietami w każdej postaci”. I poddałam go pod rozwagę. Przede wszystkim mężczyzna ten szuka większej ilości kobiet do przywołanego przez siebie seksu. Przy dalszych rozważaniach zastanowiłam się, jaką postać może przybrać kobieta (choćby pojedyncza).

Czy chodzi mu o przebieranki? A może także o zwierzęta i przedmioty rodzaju żeńskiego? Na pewno nie wzgardziłby kobietą uwięzioną w ciele mężczyzny. Nie chciałabym przytaczać bardziej drastycznych wizji, niczym z horrorów o Freddy’m Kruegerze, a mianowicie o kobiecie w postaci płynnej czy choćby rozczłonkowanej. Nie posuwając się w tej analizie aż tak daleko ośmielę się stwierdzić, iż formułujący ogłoszenie nie jest typem wybrednym, spotkałby się chętnie zarówno z kościstą anorektyczką, jak i z osobą kształtami przypominającą wieloryba. Dobra, wystarczy tych dywagacji.

Siedział przy barze. Magdalena siedziała przy stoliku naprzeciwko, ale bokiem do niego. Kątem oka cały czas rejestrowała jego obecność i czuła na sobie jego wzrok. Od czasu do czasu zdobyła się na odwagę, by spojrzeć bezpośrednio na niego. I nie myliła się – jego wielkie, czarne oczy wpatrywały się w nią i to bez zmrużenia. Zauważyła, że jest dość krępej budowy i frak, w który był ubrany, dziwnie nie pasował do jego czerwonego, nieco za dużego nosa.

Fryzury nie miał kędzierzawej, jednak te trzy włosy, które miał, były koloru czarnego. Brunet, czarne oczy – Wymarzony osobnik dla Karoliny, jednak wpatrywał się uparcie w Magdalenę. I może nie był to ideał dla tej ostatniej, jednak zaintrygował ją bardzo swoją bezpośredniością.

Zarejestrowała również, że jest raczej milczącym typem, ale to nie przeszkodziło jej zidentyfikować jego narodowości – był Czechem. Przez myśl przeszło jej nawet to, jakby to było mieć go u siebie w domu. Zdawała sobie jednak sprawę, że nie na nią jedną on tak działa. Taki już po prostu był Krecik. Ah joo…

« Maszyna Babeczki »