Wczoraj byłam z kolegą na saunie w znanym parku wodnym. Dawno nie korzystałam z tej przyjemności, toteż moja wytrzymałość nie była największa. Ale jestem bardzo zadowolona, że skorzystałam z tego zaproszenia. Sauna to takie pomieszczenie, w którym są utrzymywane szczególne warunki, a chodzi konkretnie o temperaturę i wilgotność powietrza wewnątrz. I można obserwować ciekawe rzeczy, jak na przykład to, że gorąco odczuwa się bardziej przy wysokiej wilgotności, nawet przy niższej temperaturze.
W jednej saunie było około osiemdziesięciu stopni Celsjusza, wilgotność wynosiła tam trzydzieści procent. Ale zdecydowanie trudniej było mi wysiedzieć w pomieszczeniu, w którym było „zaledwie” czterdzieści pięć stopni Celsjusza, za to wilgotność wynosiła tam sto procent. Po sesji wygrzewania należy wziąć bardzo zimny prysznic czy kąpiel, ja jednak nie odważyłam się. Choć swego czasu nie było to problemem –trzeba się po prostu na nowo przyzwyczaić. Bardzo podoba mi się ten sposób na odprężenie się i odstresowanie.
Pisałam już niegdyś o lokówce, teraz chcę zająć się prostownicą. Sprzęt ten ma zgoła inne zadanie niż lokówka, a mianowicie ma włosy prostować, a nie kręcić. Jej budowa jest bardzo nieskomplikowana – wyglądem przypomina szczypce, których ramiona mają płaskie, ceramiczne powierzchnie. Zasilana jest prądem. Między nagrzane ramiona wkłada się włosy, które ulegają wyprostowaniu. Mors swojej prostownicy używa o innych celów.
Dzięki niej potrafi spojrzeć prosto w oczy i powiedzieć, co ma do powiedzenia prosto z mostu. Używa tego urządzenia bardzo umiejętnie, ponieważ nie można rzec o nim, że jest bytem prostym. I wiele spraw, za które weźmie się Mors okazuje się dziecinnie prostych. Kiedyś jednak trochę przeholował, gdy zabrał się za prostowanie krzywizny czasoprzestrzeni.
Spowodowało to trochę zamieszania we Wszechświatach. Sami widzicie, jaki z niego czasem figlarz. Jednak chciałam w tym momencie dodać, że bardzo jestem wdzięczna mojemu przyjacielowi za to, że wspiera mnie i pomaga mi wyjść na prostą.