Odpoczynek na placu zabaw

Place zabaw to miejsca przeznaczone dla dzieci. Stworzono je po to, aby dzieci miały możliwość pobawienia się poza domem. W co takie place są wyposażone? Otóż zacznę od piaskownicy. To wydzielone miejsce zawierające piasek o drobnej frakcji, w której dzieci mogą lepić babki, kopać tunele czy budować na przykład zamki. Ponadto na placach zabaw spotyka się różnego rodzaju drabinki, ściany wspinaczkowe, zjeżdżalnie i huśtawki.

Są huśtawki krzesełkowe, w których ruch odbywa się w kierunku zbliżonym do poziomego, a także huśtawki, na których korzystający porusza się w kierunku pionowym, są to tak zwane „koniki”. W tych przeznaczonych dla najmłodszych miejscach nie może zabraknąć ławeczek, na których mogą spocząć rodzice czy opiekunowie. Uważam, że place zabaw są wspaniałym wynalazkiem, ponieważ oprócz zabawy na sprzętach niespotykanych w domach, dzieci mają także możliwość integracji z rówieśnikami. Wspólna zabawa to także nauka zachowań w grupie, takich na przykład jak dzielenie się z innymi różnymi przedmiotami.


Refleksyjny krzyk

To jest krzyk nieszczęśliwego człowieka. Człowieka, który jest inteligentny, nie można mu tego odmówić, jednak jest mistrzem w podejmowaniu decyzji nierozważnych (łagodnie rzecz ujmując). Wyłączywszy w pewnym momencie rozum wpadł w bagno, w które zaczął się pogrążać, ciągnąc za sobą innych. Każdy w swoim życiu na pewno przeżył coś podobnego, mylić się jest rzeczą ludzką. Jednak nadchodzi moment, gdy należy spojrzeć w lustro i umieć przyznać się do błędu.

Nie przed całym światem, nie o to chodzi. Ale przed samym sobą. Ten moment w jego życiu jeszcze nie nastąpił. Póki co zauważył, że zrobił wiele rzeczy źle i że wciąż je robi. Jednak nie ma jeszcze na tyle siły i wewnętrznej odwagi, by powiedzieć sobie „to ja zawiniłem”. W tej chwili obwinia za wszystko i wyżywa się na osobie, którą również skrzywdził.

Przy swoich osobistych niepowodzeniach uderza w nią. Ale ona wie, że on krzyczy. Że on jest na dnie i nie ma koncepcji, jak się wynurzyć. Ale są sytuacje, gdy radzić sobie trzeba samemu i może to już czas, by on się tego nauczył.


Betonowe belki na molo

W przyszłym tygodniu czekają mnie ciekawe badania wytrzymałościowe. Może nie tyle mnie, co betonowych belek. Ja będę obserwatorem i częściowo wykonawcą tych badań. Mamy do przetestowania kilka spoiw do betonu, dlatego też belki zostały poprzecinane na pół i posklejane interesującymi nas spoiwami. Beton był oczywiście kondycjonowany w wodzie przez dwadzieścia osiem dni, posklejane belki muszą odczekać kolejnych siedem dni.
Wyniki wytrzymałości w mega paskalach będą porównywane z wytrzymał ościami belek nieklejonych. Co więcej, przełom belek klejonych po zginaniu nie powinien występować w miejscu spojenia. Zdaję sobie sprawę, że wiele spoiw ma wytrzymałości większe od betonu, jednakże teraz ciężko jest mi wyobrazić sobie to, że spoina pozostanie w całości, a zniszczeniu ulegnie beton.
Tym bardziej, że nacisk będzie kładziony w środku belki czyli tam, gdzie została sklejona. Cóż, przekonam się o tym już w przeciągu kilku dni. Właśnie tego typu ciekawostki urozmaicają moją pracę, którą i tak lubię.


Normalne pożyczki

Kogoś, którego zna się tylko “na dobre”, gdy nie trzeba dzielić z nim życia? Dlatego też była tak wyrachowana robiąc ten bilans. Owszem, lubiła ich, podobali jej się – ale to wszystko. Zrozumiała już wcześniej, że zahormonienia nie należy mylić z zakochaniem, a w zasadzie myli się te pojęcia praktycznie zawsze. Oczywiście historia jej śmiesznego małżeństwa również znacząco wpłynęła na jej postrzeganie romansów.

Sama nigdy w życiu nie zamierzała nikogo nikomu zabrać, ale samo pożyczanie bez wiedzy tamtej strony stawało się dla niej coraz bardziej obrzydliwe. Kiedyś tego nie rozumiała, ale odkąd wie, jak czuje się strona okradziona, nie może przestać się porównywać – bo w czym jest lepsza od tamtej? Tym, że nie jest tak zdesperowana i po trupach nie zamierza dochodzić do celu?

Może to i lepsze faktycznie, ale na szczęście jej sumienie nie akceptowało w stu procentach tego tłumaczenia. Zdawała sobie sprawę z tego, że jeszcze nieraz może skręcić w złą stronę. Ale nie dlatego, że jest taka słaba, biedna i pokrzywdzona, i spragniona ciepła.


Pokrycie dachowe

Pokrycia dachowe, jakie możemy zobaczyć na polskich dachach to przede wszystkim: dachówki ceramiczne, dachówki betonowe, blacho dachówki, gonty tudzież płytki włóknisto cementowe. Spotyka się także dachy wykończone jedynie papą, ale to dotyczy zwykle dachów płaskich. Wykończenie strzechą jest bardzo efektowne, aczkolwiek – co często idzie w parze z efektownością – kosztowne.

Na wielu domach wciąż położone są elementy zawierające azbest, jednak one od dawna są w naszym kraju wycofane ze stosowania. Ja osobiście jestem zwolenniczką dachówki tradycyjnej, szczególnym sentymentem darzę dachówki betonowe. W ofercie wielu producentów znajduje się cała paleta barw tych wyrobów, ponadto istnieje też duże zróżnicowanie ze względu na kształt dachówki.

Myślę, że osoba budująca swój własny, wymarzony dom, może stanąć przed sporym dylematem i dotyczy to zapewne każdego szczegółu wykończenia. Ale oprócz wrażeń estetycznych należy zwrócić uwagę na to, z czego dany element jest wytwarzany i w jakich warunkach – zdrowie ponad wszystko.


Świnia

Jako, że Mors kocha zwierzęta, swoje stadko powiększył o świnię. Jest to ssak z rzędu parzystokopytnych, rodziny świniowatych. Ziemianie hodują te stworzenia dla mięsa, tłuszczu, podrobów (choć nie wiem, co wspólnego ma świnia z drobiem), skóry oraz szczeciny. Mors i ja uwielbiamy świńskie dowcipy, tak więc dostarcza nam ona wiele radości. Kilka razy zdarzyło mu się podłożyć świnię Galaktycznemu Tyranowi, przez co jak zawsze uzyskał nad nim przewagę, ponieważ Tyran się niesamowicie uświnił.

Na Ziemi ludzie często mówią do siebie „Ty świnio”, choć zasadniczo nie są do tego zwierzęcia podobni. Jednak przyznać trzeba, że wielu ludzi pcha się, jak świnia właśnie, do koryta. Ludzie mają różne doświadczenia związane z tym sympatycznym, różowym stworkiem, na podstawie których formułują życiowe prawdy.

Przykładem jest ta, że gdy wpuści się świnię do pałacu, to chlew zrobi. Jeśli chodzi o sprawy intymne świń, to swego czasu słynny był romans świni i żaby. Różowy do zielonego średnio pasuje, ale miłość nie wybiera…


Sauna a prostownica!?

Wczoraj byłam z kolegą na saunie w znanym parku wodnym. Dawno nie korzystałam z tej przyjemności, toteż moja wytrzymałość nie była największa. Ale jestem bardzo zadowolona, że skorzystałam z tego zaproszenia. Sauna to takie pomieszczenie, w którym są utrzymywane szczególne warunki, a chodzi konkretnie o temperaturę i wilgotność powietrza wewnątrz. I można obserwować ciekawe rzeczy, jak na przykład to, że gorąco odczuwa się bardziej przy wysokiej wilgotności, nawet przy niższej temperaturze.

W jednej saunie było około osiemdziesięciu stopni Celsjusza, wilgotność wynosiła tam trzydzieści procent. Ale zdecydowanie trudniej było mi wysiedzieć w pomieszczeniu, w którym było „zaledwie” czterdzieści pięć stopni Celsjusza, za to wilgotność wynosiła tam sto procent. Po sesji wygrzewania należy wziąć bardzo zimny prysznic czy kąpiel, ja jednak nie odważyłam się. Choć swego czasu nie było to problemem –trzeba się po prostu na nowo przyzwyczaić. Bardzo podoba mi się ten sposób na odprężenie się i odstresowanie.


Lodówka

Lodówka to taki artykuł gospodarstwa domowego, który służy do przechowywania żywności w celu zachowania jej świeżości przez jak najdłuższy czas. To powszechnie znane zastosowanie, jednak ja chciałabym się skupić na dodatkowych funkcjach tego sprzętu. Po pierwsze, moja osobista lodówka służy jako jedno z ulubionych miejsc do spania moich kotek. Wskakują sobie na nią i mają tam sporo miejsca. Jest tam cieplutko i co więcej, gdy lodówka pracuje, wytwarzane są lekkie wibracje.

Kolejne zastosowanie lodówki to trzymanie, najczęściej na drzwiach, różnego rodzaju magnesów. Mogą to być magnesy ozdobne, instruktażowe lub notesiki, na których można notować rzeczy mniej lub bardziej ważne. Następną funkcją lodówki jest funkcja powiadamiająca o przepływie prądu w sieci.

Zdarzają się spadki napięć tudzież różnego rodzaju awarie, na skutek których następuje przerwa w dostawie prądu. A gdy wszystko wraca do normy, moja lodówka zwiastuje tą nowinę radosną melodyjką. Myślę, że w innych gospodarstwach domowych urządzenie to ma także dodatkowe zastosowania.


Katastroficzne porwanie

Dzisiaj miałam nieprzyjemny sen. W pewnym momencie tego snu jechałam na rowerze. Chciałam zaznaczyć tu, że sprawnego roweru nie posiadam – w kołach całkowicie nie ma powietrza i nie jestem pewna, czy dętki są całe. Jako, że mój rower waży, bagatela, osiemnaście kilogramów – nie śpieszy mi się zbytnio do jego naprawy.
Mam nadzieję kupić sobie pewnego razu po prostu nowy egzemplarz. Wracając do snu – zostałam w nim porwana przez podejrzanie wyglądającego mężczyznę. Poprosiłam jakąś panią, by zadzwoniła po policję, ale tego nie zrobiła. Jednak mój porywacz był tak pewny siebie, że pozwolił mi to zrobić, w ogóle nie bał się konsekwencji.
Zadzwoniłam więc z telefonu komórkowego pod numer sto dwanaście, opisując co się stało i gdzie jestem. A znajdowałam się w mojej dawnej dzielnicy na przystanku trolejbusowym, naprzeciwko dworca kolejowego. Po pewnym czasie pojawili się strażnicy miejscy na koniach, pani strażniczka wytłumaczyła mi, abym spokojnie poczekała do następnego dnia, bo teraz nie mogą mi niestety pomóc.


Kura czy ryba?

Karolina zadzwoniła do mnie wczoraj z nietypową propozycją. Otóż zaoferowała, że odda mi zamrożoną, trzykilogramową kurę. Bardzo doceniam jej propozycję, cieszę się, że pomyślała o mnie. Pewnie kierowała się tym, że mam dwa ogródki i kura mogłaby sobie swobodnie po nich biegać (gdyby już odmarzła) i skubać sobie trawkę. Kocham zwierzęta i Karolina o tym doskonale wie, dlatego z ciężkim sercem odmówiłam.

A kierowałam się tym, że mam trzy kotki, które by mogły biedną kurkę zaganiać na śmierć. Poza tym czwarte zwierzątko do jednej kuwety – to już byłoby za wiele. I jeszcze jedna ważna kwestia – kura jest zamrożona. Musiałabym poświęcić trochę czasu na odmrożenie jej i ewentualną później opiekę, gdyby się okazało, że jest przeziębiona.

A w tej chwili przynajmniej urlopu wziąć po prostu nie mogę, podobnie nie wchodzi w rachubę opieka nad kurką. Na szczęście Karolina zrozumiała moje argumenty. Sama ma dość duży taras, więc myślę, że stworzy kurce dogodne warunki. Może z czasem nawet pokusi się o jakiegoś atrakcyjnego kogucika.


Nowsze »