Normalne pożyczki

Kogoś, którego zna się tylko “na dobre”, gdy nie trzeba dzielić z nim życia? Dlatego też była tak wyrachowana robiąc ten bilans. Owszem, lubiła ich, podobali jej się – ale to wszystko. Zrozumiała już wcześniej, że zahormonienia nie należy mylić z zakochaniem, a w zasadzie myli się te pojęcia praktycznie zawsze. Oczywiście historia jej śmiesznego małżeństwa również znacząco wpłynęła na jej postrzeganie romansów.

Sama nigdy w życiu nie zamierzała nikogo nikomu zabrać, ale samo pożyczanie bez wiedzy tamtej strony stawało się dla niej coraz bardziej obrzydliwe. Kiedyś tego nie rozumiała, ale odkąd wie, jak czuje się strona okradziona, nie może przestać się porównywać – bo w czym jest lepsza od tamtej? Tym, że nie jest tak zdesperowana i po trupach nie zamierza dochodzić do celu?

Może to i lepsze faktycznie, ale na szczęście jej sumienie nie akceptowało w stu procentach tego tłumaczenia. Zdawała sobie sprawę z tego, że jeszcze nieraz może skręcić w złą stronę. Ale nie dlatego, że jest taka słaba, biedna i pokrzywdzona, i spragniona ciepła.

Chciałabym opisać zabawne w moim odczuciu wydarzenie, a komizm tej sytuacji związany jest z tym, iż istnieją niestety liczne bariery językowe. Otóż jakiś czas temu brałam udział w rekrutacji do jednej z wielkich, międzynarodowych firm. Rekrutację tą zaczęli polscy headhunterzy, którzy znaleźli mój życiorys zawodowy na jednym z portali. Przeznaczeniem tego portalu jest nawiązywanie kontaktów na tle zawodowym właśnie.

Pierwsze rozmowy odbyły się z Polakami, następnie sprawę “przejęli” Włosi. Początkowo dysponowali oni tylko polską wersja mojego curriculum vitae, a konkretnie plikiem tekstowym  o nazwie “Zyciorys”. Jeden z Włochów biegle posługuje się naszym językiem, dlatego zapoznanie się z treścią mojego życiorysu nie było dla niego żadnym problemem.

Do procesu rekrutacji jednak włączył się także drugi Włoch, który nie władał już językiem polskim tak biegle, jak jego kolega. I pewnego dnia dostałam krótką wiadomość tekstową na telefon komórkowy rozpoczynającą się tak: “Dear Mrs. Zyciorys…”.

« Pokrycie dachowe Betonowe belki na molo »