Piszę jeszcze w sprawie kontroli kleju do klejenia pianki poliuretanowej. Dopiero jak ją wczoraj dotknąłem i próbowałem rozerwać okazało się, jaka ona jest wytrzymała. Trzeba będzie podwiesić kilkadziesiąt kilogramów, o ile nie kilkaset. A przecież celowym zadaniem tej pianki i kleju jest nie wytrzymałość na rozciąganie, tylko filtrowanie olejów i benzyn. Dlatego uważam, że moglibyśmy zmienić kryterium na jakie badamy klej. W rozpatrywanym urządzeniu pianka nie podlega rozciąganiu. A dla kleju ważniejsze jest chyba to, czy ma odporność na oleje i benzyny.
Wytrzymałość kleju w sposób, który Pan opisał w załączonej Instrukcji Kontroli Kleju mogę również sprawdzać, ale załóżmy jakąś rozsądną wartość obciążenia. Ponieważ naprawdę nie widzę sensu wieszania na piance dwustu kilogramów, tak jak Pan sugeruje. Tak jak poprzednio proszę Pana o ponowne rozpatrzenie instrukcji do badań. Możemy zaczekać z tym do Pana przyjazdu na audit i może wtedy coś postanowimy, pokażę Panu tę piankę. To krótkie doświadczenie i warto je zobaczyć.
Urlop Izabeli
Izabela wzięła urlop, całe dziesięć dni roboczych. Zima była w tym roku sroga, a wiadomo, że nasz klimat nie jest naturalnym klimatem dla strusi i struś znosił zimę nie najlepiej. Dlatego też nie wahała się zbyt długo i wykupiła wycieczkę na jedną z wysp Bora Bora. Będą tam sami, nie będzie się musiała obawiać o życie strusia czy odpowiadać na bezsensowne pytania, kim jest ten struś w jej życiu, skoro jeżdżą razem na urlopy. Spakowała dwie walizki – mniejszą ze swoimi rzeczami i większą z rzeczami strusia.
Zamówiła taksówkę, która zawiozła ich na lotnisko. Stanęli w kolejce do odprawy paszportowej. Na szczęście wszystkie formalności załatwiła dużo wcześniej i udało jej się przekonać obsługę lotniska, Straż Graniczną oraz personel pokładowy, by struś leciał razem z nią w biznes klasie. Użyła jednego żelaznego argumentu – że każdy ptak ma prawo do latania! Z początku jej przyjaciel wydawał się być niespokojny, ale wytłumaczyła mu wszystko i zauważyła, że nie przekrzywiał już nerwowo łebka.
Głosy
Słyszę głosy. Nie jeden, pojedynczy głos, a jest ich wiele. Aczkolwiek nie będę szła z tym problemem do psychiatry, ponieważ na to nie ma lekarstwa ani terapii. O, a teraz ucichły. Znaczy korytarz zrobił się pusty. A wcześniej słyszałam glos kolegi idącego korytarzem i prowadzącego jednocześnie rozmowę telefoniczną. Ponadto obok w kuchni grupa osób miała przerwę na drugie śniadanie i przy okazji prowadzili wesołe pogawędki. Zwykle też słyszę zza ścian odgłosy pracujących maszyn, czy to na hali produkcyjnej, czy na zewnątrz. Ale teraz jest zima, dość sroga w dodatku, toteż praktycznie wcale nie ma produkcji, rzadkie są także załadunki.
Na szczęście szum komputera, ale przede wszystkim grające skocznie radio nie pozwalają, bym mogła wsłuchiwać się we wszystkie pojawiające się w zasięgu głosy. A i tak ciężko odgadnąć, kiedy za drzwiami przyczai się jakiś wysoko postawiony przełożony i zaskoczy mnie swoją wizytą. Na szczęście ekran komputera mam tyłem do drzwi, więc to mnie chroni przed zdemaskowaniem.