Katastroficzne porwanie

Dzisiaj miałam nieprzyjemny sen. W pewnym momencie tego snu jechałam na rowerze. Chciałam zaznaczyć tu, że sprawnego roweru nie posiadam – w kołach całkowicie nie ma powietrza i nie jestem pewna, czy dętki są całe. Jako, że mój rower waży, bagatela, osiemnaście kilogramów – nie śpieszy mi się zbytnio do jego naprawy.
Mam nadzieję kupić sobie pewnego razu po prostu nowy egzemplarz. Wracając do snu – zostałam w nim porwana przez podejrzanie wyglądającego mężczyznę. Poprosiłam jakąś panią, by zadzwoniła po policję, ale tego nie zrobiła. Jednak mój porywacz był tak pewny siebie, że pozwolił mi to zrobić, w ogóle nie bał się konsekwencji.
Zadzwoniłam więc z telefonu komórkowego pod numer sto dwanaście, opisując co się stało i gdzie jestem. A znajdowałam się w mojej dawnej dzielnicy na przystanku trolejbusowym, naprzeciwko dworca kolejowego. Po pewnym czasie pojawili się strażnicy miejscy na koniach, pani strażniczka wytłumaczyła mi, abym spokojnie poczekała do następnego dnia, bo teraz nie mogą mi niestety pomóc.

To była prawdziwa katastrofa kosmiczna. A konkretniej, na moje oko i inne zmysły, burza magnetyczna. Zjawisko to polega na zaburzeniach pola magnetycznego Ziemi, które związane są między innymi z burzami słonecznymi. Burze te zaś wywołują gwałtowne zmiany natężenia wiatru słonecznego. Burza magnetyczna może trwać około dwóch dni. I wszystko się zgadza, układa w logiczną całość.

Mors po dwóch tygodniach świetlnych teleportował się z powrotem do naszego wymiaru. Niby wszystko było w porządku, teleporter zadziałał prawidłowo, jednak Mors zgubił coś w pobliżu Planety Ziemia. Wrócił więc po zgubę i znalazł się niebezpiecznie blisko Magnetosfery, a konkretnie zaburzeń, które nią targały. I niestety, wypadki potoczyły się jeden za drugim.

W tempie błyskawicznym, jak na burzę przystało. I od tej pory nie mam od niego wieści. Chciałabym tu przywołać cytat z jednej z ziemskich powieści i napisać prawie swoimi słowami: „Nagle tak cicho zrobiło się w moim Wszechświecie bez Ciebie, Międzygalaktyczny Morsie”.

« Kura czy ryba? Lodówka »