W przyszłym tygodniu czekają mnie ciekawe badania wytrzymałościowe. Może nie tyle mnie, co betonowych belek. Ja będę obserwatorem i częściowo wykonawcą tych badań. Mamy do przetestowania kilka spoiw do betonu, dlatego też belki zostały poprzecinane na pół i posklejane interesującymi nas spoiwami. Beton był oczywiście kondycjonowany w wodzie przez dwadzieścia osiem dni, posklejane belki muszą odczekać kolejnych siedem dni.
Wyniki wytrzymałości w mega paskalach będą porównywane z wytrzymał ościami belek nieklejonych. Co więcej, przełom belek klejonych po zginaniu nie powinien występować w miejscu spojenia. Zdaję sobie sprawę, że wiele spoiw ma wytrzymałości większe od betonu, jednakże teraz ciężko jest mi wyobrazić sobie to, że spoina pozostanie w całości, a zniszczeniu ulegnie beton.
Tym bardziej, że nacisk będzie kładziony w środku belki czyli tam, gdzie została sklejona. Cóż, przekonam się o tym już w przeciągu kilku dni. Właśnie tego typu ciekawostki urozmaicają moją pracę, którą i tak lubię.
W naszym trójmiejskim kurorcie, a mianowicie w Sopocie, korzystać można ze słynnego molo. Molo to jest najdłuższym drewnianym pomostem w Europie. Składa się z dwóch części – jedna z nich to usytuowany na lądzie plac, na którym znaleźć można wiele bazarów oferujących ciekawostki niedostępne w innych miejscach. Drugą częścią jest część spacerowa, z której czterysta pięćdziesiąt osiem metrów wchodzi w głąb Zatoki Gdańskiej.
W sezonie turystycznym wejście na molo jest płatne. Niegdyś bramki, przy których sprawdzane są bilety, były umieszczone przed wejściem na plac naziemny, teraz przesunięto je na granicę tego placu i części nawodnej. Uważam, że słusznie – wpływa to na pewno na obroty wspomnianych wcześniej bazarów. Już dawno nie byłam na molo mimo, iż mieszkam przecież tak blisko.
Bardziej korzystam z plaż, bulwaru w Gdyni tudzież z pomostów mniejszej wielkości. Wczoraj widoczność była bardzo dobra, dlatego też widać było Półwysep Helski, czyli miejsce, w którym spędziłam ubiegły weekend.